W sercu Bieszczadów, w Górach Słonnych, kryje się tajemnicza przeszłość czarownic i rytuałów. Ta opowieść prowadzi nas śladami dawnych wierzeń.
Kiedy mrok ogarnia Bieszczady, a mgły snują się po sosnowych lasach, nieliczni odważni decydują się na wyprawę w Góry Słonne. To miejsce jest owiane tajemnicą i pełne legend, które wciąż żyją w opowieściach lokalnych mieszkańców. Jedna z najbardziej fascynujących dotyczy czarownic, które rzekomo zamieszkiwały te tereny w czasach, gdy świat był jeszcze młody.
Góry Słonne to pasmo w południowo-wschodniej Polsce, rozciągające się między Sanokiem a Przemyślem. Samo słowo 'słonny' brzmi nieco tajemniczo, jakby miało ukrywać coś więcej niż tylko geograficzną nazwę. W rzeczywistości, nazwa ta pochodzi od licznych źródeł solnych występujących w okolicy, które były niegdyś eksploatowane przez lokalną ludność i przyciągały handlarzy z dalekich stron.
Jednak to nie sól, a pradawne wierzenia przyciągają dziś poszukiwaczy przygód. W czasach średniowiecza, lokalni chłopi opowiadali sobie historie o czarownicach, które spotykały się na szczycie jednej z gór, aby odprawiać swoje rytuały. Mówi się, że w noc przesilenia letniego, kiedy dni są najdłuższe, a moc natury najpotężniejsza, czarownice zbierały się na wielką ucztę przy świetle księżyca. Wrógował im się tam nawet Diabeł, zwabiony magią tej nocy.
W dawnych czasach, wątpliwości co do istnienia czarownic nie było. Świat pełen był magii i tajemnic, a każda niezwykła sytuacja była przypisywana ich działaniu. Wielu podróżników, którzy zapuścili się w te rejony, opowiadało o dziwnych odgłosach dochodzących z lasu, migoczących światłach i tajemniczych zjawach, które znikały na ich oczach. To wszystko dodawało tylko pikanterii opowieściom o czarownicach.
Dziś, Góry Słonne są już bezpiecznym miejscem dla turystów, ale wciąż można odnaleźć ślady przeszłości. Wędrówka po tamtejszych szlakach daje możliwość zanurzenia się w historii i poczucia atmosfery, która przed wiekami budziła strach i fascynację. Na trasie można natrafić na starodawne kapliczki i krzyże przydrożne, będące do dziś elementem wiejskiego krajobrazu. Te małe, ale ważne punkty niegdyś miały chronić od złych mocy i przypominać o potrzebie modlitwy w podróży przez dzikie tereny.
Warto zatrzymać się na chwilę i wsłuchać w ciszę bieszczadzkich lasów. Być może uda się usłyszeć echo tamtych czasów czy też dźwięk niewidzialnych kroków spowijających mgłę. Góry Słonne są miejscem, które potrafi zaczarować każdego, kto pozwoli sobie na chwilę zadumy i magii.